KowenTradycja

Bardzo ważnym aspektem Wicca jest wiccańska wspólnota. Wiccanie praktykują w kowenach, czyli małych grupach, które tradycyjnie nie powinny mieć więcej niż trzynastu członków. Często jednak koweny są mniejsze, jako że w małych grupach łatwiej jest uczyć i poświęcić czas na indywidualne porady. Każdy kowen prowadzony jest przez Arcykapłankę i Arcykapłana. Tradycyjnie są to kapłanka i kapłan najstarsi stażem i doświadczeniem. Zdarzają się jednak odstępstwa i czasami tylko jedna osoba prowadzi kowen, albo mogą to robić dwie osoby tej samej płci. Kowen to nie tylko grupa ludzi współpracujących ze sobą. Tak jak las jest czymś więcej niż tylko zbiorem pojedynczych drzew, tak i kowen to coś więcej niż zbiór pojedynczych czarownic. Tak jak drzewa w lesie splecione są gałęziami i połączone korzeniami, tworząc jeden wielki organizm, tak wiccanie w kowenie połączeni są więzami inicjacji i grupowym umysłem. Tworzą się one podczas rytuałów, łączą ludzi trwale a wtedy powstaje nowa jakość i kowen staje się jednością – jak jeden organizm.

Kowen

Koweny bywają najróżniejsze a to, jak są prowadzone, zależy w dużej mierze od charakteru i możliwości arcykapłanów oraz przekazu, jaki wynieśli oni ze swojego kowenu macierzystego. Wicca nie ma osoby o najwyższym autorytecie, która mogłaby dyktować kowenom co i jak mają robić. Koweny są więc autonomiczne, co nie znaczy, że są demokratyczne. Arcykapłanka i arcykapłan są osobami prowadzącymi i to oni podejmują większość decyzji. Stopień, w jakim zarysowana zostanie ta hierarchia zależy od Arcykapłanów i będzie się różnił między kowenami. W jednym osoby prowadzące będą trzymały wszystko żelazną ręką, w innym dadzą dużo swobody, a nawet pozostawią niektóre decyzje osobom, których te decyzje dotyczą. To, jak często spotyka się kowen i jak przebiega w nim nauka, także może się różnić, bo często nie tylko poszczególne linie, ale także pojedyncze koweny wykształają sobie własny styl praktyki i nauczania. Niektóre koweny oferują rytuały i różnego rodzaju warsztaty, podczas gdy w innych nauka odbywa się tylko za pomocą rytuałów. Niektóre koweny tworzą się tylko i wyłącznie w celach szkoleniowych, kiedy Arcykapłani biorą uczniów, a po zdobyciu drugiego stopnia uczniowie odchodzą, aby założyć swoje własne koweny. Z drugiej strony wielu arcykapłanów zaczynając prowadzić jeden kowen, będzie kontynuowało taką pracę przez wiele lat. Niektórzy członkowie pozostaną w takim kowenie „na zawsze”, inni odejdą aby założyć własne koweny, a na ich miejsce przyjdą nowi uczniowie i w ten sposób kowen będzie trwał latami. Wszystkie modele mają swoje plusy i minusy.

Koweny mogą się różnic także rodzajem relacji, jakie łączą ich członków. Bardzo często wiccanie mówią o kowenie, a nawet szerszej Wicca jako o rodzinie. W takim kowenie ludzie będą sobie dosyć bliscy, będą dobrymi przyjaciółmi, często spotykają się poza kowenem. Istnieją jednak koweny czysto szkoleniowe, gdzie członkom nie wolno się przyjaźnić i spotykać poza spotkaniami kowenu, spotkania są mniej cieple a bardziej oficjalne, szkolenie bardziej formalne. Są też koweny, które prowadzone są jak grupy terapeutyczne i wiele innych modeli pośrednich. Każdy może więc trafić do takiej grupy, jaka mu najbardziej odpowiada. Choć wszystkie modele są dobre, bo odzwierciedlają szeroką gamę ludzkich potrzeb, to jednak czasami zdarza się, że niektórzy wiccanie krytykują mocno inne od swojego poglądy na tą sprawę. Na przykład model kowenu jako rodziny w Polsce wywołał dużo kontrowersji i pojawiły się nawet zdania informujące, że nie jest to model tradycyjny lub że jest to model z gruntu zły. Postanowiliśmy więc przedstawić kilka cytatów z książek znanych i doświadczonych Wiccan:

 

Jack Bracelin w książce „Gerald Gardner: Witch” przytacza słowa Gardnera: „Przeszedłbym przez Piekło a następnie przez głęboką wodę dla którejkolwiek z tych czarownic”, może nie ma w tych słowach nic o rodzinie, ale pokazuje jak blisko związany musiał się czuć Gardner z innymi członkami kowenu. Przez piekło zazwyczaj jest się gotowym przejść dla ludzi, których się kocha, czyli najbliższych przyjaciół i rodziny.

 

Morgana, koordynatorka Międzynarodowej Federacji Pogańskiej w swojej książce „Poza miotłą” napisała: „Struktura kowenu jest bardzo podobna do struktury rodzinnej”.

 

Vivianne Crolwey w książce „Wicca, The Old Religion in the New Age” pisze następująco o inicjacji: „służy otwarciu ich na (...) umysł grupowy kowenu, do którego chcą dołączyć i szerszą rodzinę w obrębie danej tradycji, do jakiej są wprowadzani” to pokazuje że ta bardzo szanowana i znana na całym świecie arcykapłanka operuje pojęciem rodziny nie tylko w odniesieniu do samego kowenu. W innym miejscu ta sama autorka pisze o praktyce skyclad: „Razem z pozbyciem się ubrania, następuje pozbycie się innych barier stojących na drodze do bliskości i przyjaźni uformowanych w ramach nowej rodziny duchowej jaką jest kowen.”

 

Także najstarszy, praktykujący do dzisiaj wiccanin, który należał do pierwszego kowenu Gardnera, a potem przez wiele lat praktykował z kilkoma innymi grupami, wspomina o rodzinnej atmosferze panującej w wielu kowenach: „Moja własna Arcykapłanka (...) oraz kilka innych, u których byłem gościem, były cichymi, ale silnymi liderkami kowenów i umiały stworzyć w nich pełną miłości, rodzinną atmosferę”. Ten cytat, wzięty z książki pt: „Fifty Years of Wicca” pokazuje, że Gardnerianie tradycyjnie widzieli swoje koweny jako duchowe rodziny.

 

Wszelkie kontrowersje biorą się zapewne z niezrozumienia zasady rodzinności w Wicca. Kowen nie jest rodziną zastępczą i lepiej nie zachowywać się w nim jak zbuntowany nastolatek. Zawsze trzeba pamiętać o nadrzędnym celu, dla którego kowen się uformował i dla którego się spotyka. Kowen to rodzina duchowa – bo więzy inicjacji łączą jego członków duchowym odpowiednikiem więzów krwi zawiązywanych przy braterstwie krwi. Jak silne mogą to być więzy – wszyscy chyba wiemy. Jeszcze jeden fakt przemawia mocno za teorią, że Wicca jako całość już w założeniu miała być rodziną. Już od czasów Gardnera zupełnie oficjalnie wiccanie nazywali się „braćmi i siostrami w Wicca”. Zwyczaj ten jest kontynuowany do dzisiaj przez większość wiccan i może wskazywać na rodzinny sposób w jaki postrzegają się nawzajem różni wiccanie. Pisze o tym Deborah Lipp, autorka „Elementów rytuału” w prywatnej korespondencji, zgadzając się przy tym na opublikowanie tej wypowiedzi specjalnie dla strony wiccanski-krag.com - „W Wicca gardneriańskim szanujemy autonomię każdego kowenu. Jeżeli kowen chce nazywać się rodziną, jest to w porządku. Jeżeli ludzie nie ranią siebie nawzajem, osoby z innych kowenów nie powinny ich oceniać. Nie widzę problemu w nazywaniu kowenów rodzinami, skoro między czarownicami nazywamy się „siostrami i braćmi w Wicca.”

Wiccańskie podziały i Tradycje

Pierwszy wiccański kowen powstał w latach 50tych, wkrótce jednak było ich dużo więcej a w latach 60tych i 70tych nastąpił prawdziwy rozkwit. Jak to w życiu bywa, im więcej członków – tym więcej różnic, nowych idei i powodów do podziału. Mechanizmy te dotknęły także rozwijającą się i rozrastającą w zawrotnym tempie Wicca. Dzisiejsze koweny nie istnieją w próżni, ale przynależą do linii przekazu, linie z kolei zawierają się w szerszych tradycjach, a wszyscy razem tworzą jedną, wspólną Wicca. Pierwotna tradycja wiccańska zwana dzisiaj Tradycją Gardneriańską, bierze swoją nazwę od założyciela Wicca – Geralda Brosseau Gardnera, powstała w na początku lat 50tych ubiegłego wieku i przez około 10 lat była jedyną tradycją. Tradycja Aleksandriańska lub, jak kto woli, Aleksandryjska zapoczątkowana została w latach 60tych kiedy Alex Sanders odszedł z gardneriańskiego kowenu i zaczął wprowadzać dużo zmian do dotychczasowej wiccańskiej praktyki.

Początkowo Wicca Aleksandryjska była traktowana w najlepszym razie jako odłam Wicca, a w najgorszym – nie była w ogóle akceptowana jako Wicca, a pomiędzy obiema tradycjami wytworzył się duży konflikt. Dopiero po wielu latach koweny aleksandryjskie zostały zaakceptowane i aby rozróżnić obie tradycje wymyślono dla nich nazwy nawiązujące do ich założycieli. Część wiccan z tradycji Aleksandriańskiej/Aleksandryjskiej utrzymuje jednak, że nazwa ta nie tylko odnosi się do założyciela, ale także do idei starożytnej Aleksandrii. Natomiast inni przedstawiciele tej tradycji bardzo się z tym nie zgadzają. Już chociażby z tego faktu widać, że tradycje mogą też być wewnętrznie zróżnicowane – pomiędzy dwoma liniami aleksandriańskimi może być więcej różnic niż pomiędzy linią aleksandriańską i gardneriańską. Z drugiej strony, w miarę upływu czasu i współpracy między kowenami, niektóre linie mocno się do siebie upodobniły a różnice zatarły, choć oczywiście nie wszystkie i nie wszędzie. Powstało też sporo linii mieszanych, których założyciele mieli inicjację i naukę wyniesioną z obu tradycji, łącząc najlepsze ich elementy.

 

Vivianne Crowley, najbardziej znana wiccańska arcykapłanka, która jako jedna z pierwszych połączyła te dwie tradycje, o różnicach między tradycjami pisze w swojej książce, że Aleksandrianie mieli bardziej wykształconą hierarchię wewnątrzkowenową, arcykapłani tworzyli większy dystans pomiędzy sobą, a resztą kowenu oraz nadawali sobie tytuły np. Królowej. Atmosfera w kowenie była bardziej oficjalna, nauka bardziej formalna i ustrukturyzowana, a rytuały bardziej przypominała magię ceremonialną niż czarostwo. Z kolei Gardnerianie byli dużo bardziej spontaniczni, ich rytuały były bardziej „przyziemne” i, oprócz wymaganej czasami powagi, były też pełne radości i dobrej pogańskiej zabawy ze śpiewem, tańcami, ogniskami i dużą dozą humoru. Aleksandrianie woleli odprawiać rytuały w domach, a Gardnerianie na łonie przyrody. Gardnerianie byli bardziej towarzyscy, a ich spotkania, poza rytuałami, były przyjęciami. Poza tym gardnerianie wprowadzali dużo więcej zaklęć, magii praktycznej i duchowego uzdrawiania do swojej praktyki. Dużo mniej uwagi poświęcali za to tytułom, hierarchii, czy sformalizowanej nauce, która u Gardnerian odbywała się głównie w rytuałach, zaś mało było dodatkowych warsztatów. Linie mieszane kroczą zazwyczaj drogą środka. Modelowo atmosfera w nich jest mniej oficjalna od aleksandriańskich kowenów, bardziej rodzinna i przyjacielska, hierarchia istnieje, ale nie jest tak bardzo podkreślona, nauka jest intensywna, ale nie sformalizowana, a warsztaty mogą przybierać formę koleżeńskich dyskusji czy ćwiczeń zamiast szkolnego wykładu. Rytuały w linii mieszanej posiadają elementy magii ceremonialnej, ale nie do tego stopnia, jak w niektórych liniach aleksandryjskich (nie ma na przykład LBRP), za to jest w nich miejsce na spontaniczność i radość na równi z powagą i szacunkiem. Dzisiaj jednak to samo może być powiedziane o wielu kowenach aleksandryjskich i gardneriańskich, a nawet można spotkać koweny aleksandryjskie, które wyglądają bardziej jak gardneriańskie i na odwrót.

 

Opisaną powyżej strukturę często porównuje się do rodziny (koweny), klanu (linie przekazu), pod-plemienia (tradycja) i plemienia (Wicca). Nie jest to czysto strukturalne porównanie, raczej wynika ono z emocjonalnych i duchowych więzów wytworzonych dzięki inicjacji. Wprowadzając nową czarownicę w szeregi wiccan, inicjacja łączy taką osobę, duchowo i energetycznie, nie tylko z kowenem, ale także szerszą, istniejącą obecnie społecznością, a na dodatek z przeszłymi i przyszłymi pokoleniami. Dla tych wiccan, dla których te więzy są mocno wyczuwalne, wręcz namacalne i całkowicie rzeczywiste naturalne jest traktowanie Wicca jako plemienia.